Wywiad z Katarzyną Trojańską, autorką książek do edukacji domowej.

28.07.2020

Nasi czytelnicy oraz ich rodzice bez reszty pokochali Katarzynę Trojańską w styczniu, kiedy do księgarń trafiły pierwsze książki z serii "Edukacja domowa". Było to dziewięć książek do matematyki dla dzieci w wieku od 0 do 9 lat. 3 sierpnia ukażą się kolejne książki z tej serii, tym razem do języka polskiego dla dzieci w wieku od 4 do 6 lat. Podpytaliśmy autorkę o nowe książki, naukę w czasie pandemii, a także o wrażenia po styczniowym debiucie.

Katarzyna Trojańska – terapeuta pedagogiczny, neuropedagog, glottodydaktyk, z kilkunastoletnim doświadczeniem w pracy z uczniami. Autorka licznych innowacji pedagogicznych, m.in. „Edukacji skrojonej na miarę” oraz „Poziomowego nauczania matematyki”. Autorka koncepcji Edukacji Otwartej. Organizatorka szkoleń, wykładów i warsztatów, a także nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej, oligofrenopedagog, doradca metodyczny, trener edukacyjny i neuroterapeuta. Propagatorka empatycznej, otwartej edukacji budującej dziecięce poczucie wartości i wspierającej rozwój talentów.

 

>>Tutaj znajdziecie książki do edukacji domowej Katarzyny Trojańskiej<<

 


Jakie reakcje na pierwsze książki z serii „Edukacja domowa” zapadły Pani w pamięć?

Jeszcze zanim książeczki ukazały się  w księgarni, zostałam zaproszona jako partner na TEDx Kids. Prowadziłam tam w oparciu o książeczki warsztaty kreatywnej matematyki dla dzieci. Rodzice i dzieci mogli też obejrzeć książeczki, które miały ukazać się już wkrótce. Ogromnym zaskoczeniem było dla mnie to, jak bardzo się podobały. Rodzice z dziećmi koniecznie chcieli je kupić tam, na miejscu, i bardzo mocno przekonywali mnie, żebym sprzedała pokazowe egzemplarze. Nie mogłam oczywiście tego zrobić. Ale ich wielkie zainteresowanie było bardzo miłe. Po premierze najbardziej wzruszały mnie zdjęcia dzieci z moimi książeczkami, które rodzice wysyłali na mój profil na Facebooku czy Instagramie. Dostałam też mnóstwo podziękowań i wiadomości chwalących serię książeczek. Jedna mama napisała, że zabawa z książeczką do matematyki jest nagrodą po wykonaniu innych zadań i że jej córka nie może się oderwać. Mama maluszka napisała, że jej dziecko nieustannie chce się bawić cyferkami i są już całe powyginane z powodu wielokrotnego używania. Bardzo ważne były też dla mnie komentarze nauczycieli, terapeutów, psychologów, którzy dostrzegli wartość moich książeczek. Ale zdecydowanie w sercu najbardziej zapadają dziecięce rączki z książeczkami ze zdjęć i filmików, które do mnie dotarły bezpośrednio lub które widziałam na stronach czy blogach poświęconych książkom, dzieciom i wychowaniu. Dziecięca radość i zainteresowanie to dla mnie najwspanialsza rekomendacja mojej matematyki. Dla dzieci i z mojej miłości do dzieci rodzą się moje książki. Jeżeli widzę, że dzieci się nimi cieszą: czego chcieć więcej?

 


Jak wyglądały przygotowania książek do języka polskiego?


Te książeczki były już w mojej głowie. Podobnie jak matematyka, język polski oparty jest na zabawach i ćwiczeniach, które wielokrotnie robiłam z dziećmi, z którymi miałam okazję pracować czy mieć kontakt prywatnie. Tak więc przelanie pomysłów na papier poszło mi szybko. A później to już praca pani Natalii Berlik, która ubrała moje pomysły w przepiękne ilustracje. I tak oto pierwsze trzy książeczki do języka polskiego trafią wkrótce do rączek młodych czytelników. Ja sama nie mogę się już ich doczekać.

 


Czym będą się różnić te książki od podręczników i zeszytów ćwiczeń w szkołach?


Książeczki, które właśnie wchodzą na rynek, dedykowane są przedszkolakom, ale cała seria do języka polskiego, podobnie jak matematyka, obejmuje dzieci w przedziale wiekowym 0-9 lat. Mam więc nadzieję, że pozostałe książeczki z tej serii ukażą się już wkrótce. Czym będą się różnić? Przede wszystkim tym, że pozostawiają przestrzeń na własne działania dzieci i realizację ich własnych pomysłów. Dają możliwość wyboru, decyzyjności i swobody na drodze edukacji. A przede wszystkim są w nich propozycje zabaw i zadań manipulacyjnych, które „wychodzą” z książeczek i zachęcają do działania w realnym środowisku, a nie tylko na papierze. Książeczki dla maluszków oswajają z literkami już od pierwszych dni życia. Książeczki dla przedszkolaków przygotowują do czytania, zwracając baczną uwagę na rozwój procesu syntezy, który tak często jest zaniedbywany w przedszkolach, gdzie dzieciom proponuje się głównie ćwiczenia dotyczące analizy głoskowej i sylabowej. Analiza potrzebna jest do pisania. To synteza leży u podstaw czytania. A książeczki dla uczniów klas 1-3 to ogrom kreatywnych zabaw uwzględniających realizację treści podstawy programowej. To nie są papierowe zeszyty do uzupełniania, ale książeczki pełne pomysłów i inspiracji.

 


Dlaczego matematyka ukazała się wcześniej niż język polski?


Z prośbą o napisanie książeczek do matematyki zgłosiła się do mnie pani redaktor naczelna. Ja zaproponowałam, żeby stworzyć kompletny projekt do edukacji domowej. Tak więc matematyka powstała na start, teraz język polski, a reszta książeczek ciągle się tworzy.

 


Czy w dobie pandemii zmienił się stosunek do nauki u nauczycieli i u dzieci? Jeśli tak, to jakie zmiany zaszły?


Na pewno się zmienił. Nie tylko stosunek do nauki, ale przede wszystkim stosunek do życia. Znaleźliśmy się w sytuacji zagrożenia w zakresie zaspokojenia egzystencjalnych potrzeb, takich jak chociażby potrzeba bezpieczeństwa. Trudno w tej sytuacji mówić o edukacji, kiedy priorytetem staje się zapewnienie bezpieczeństwa sobie i bliskim. Sama prowadząc szkolenia w czasie pandemii, zachęcałam nauczycieli do tego, aby w pierwszej kolejności zadbali o poczucie bezpieczeństwa swoje i swoich uczniów. Edukacja się trochę przewartościowała. Kiedy zagrożone było zdrowie i życie nas wszystkich, kiedy młodszym dzieciom trudno było zrozumieć, dlaczego nie mogą spotykać się w przedszkolach i szkołach ze swoimi ukochanymi paniami, a jednocześnie obserwowały strach, panikę społeczną i bały się o siebie i swoich bliskich, trudno mówić o wadze treści podstawy programowej. Jednak szkoła musiała działać. Pandemia postawiła nas wszystkich przed bardzo trudnym zadaniem. Nauczyciele musieli w ekspresowym tempie zdobyć nową wiedzę i umiejętności niezbędne do zdalnej edukacji. To ogromny nakład energii i czasu. Zupełnie nowe metody i formy pracy. Nowe dla nauczycieli i nowe dla uczniów. Wszyscy nauczyliśmy się wiele. I myślę, że dużo dobrego zostanie z nami już na zawsze. Ale, niestety, doświadczenia pokazują, że nie wszędzie edukacja zdalna się udała. Nie dla wszystkich się sprawdziła. Mam wiele głosów od dzieci i młodzieży, którym ta forma edukacji bardzo się podobała, ale są też głosy smutne i krytyczne. Edukacja ostatnich miesięcy z pewnością wpłynęła na każdego uczestnika procesu edukacyjnego. Jak? To zależy od tego, czy subiektywne doświadczenia związane z tym czasem są pozytywne czy negatywne.
 


Pytania od czytelników:



Czy do każdego przedmiotu da się stworzyć książki do edukacji domowej?

Myślę, że tak. Przede wszystkim powinny to być książki ujmujące edukację szerzej i odnoszące ją do realiów życia, a nie książki typowo przedmiotowe. Realizacja treści podstawy programowej powinna odbywać się w strefie najbliższego rozwoju dziecka i w sferze jego zainteresowań, stymulując jednocześnie do poznawania i odkrywania nieznanego, nowego. Nie jestem zwolennikiem edukacji przedmiotowej. To sztuczny twór, wymyślony na potrzeby szkoły. Zanim dzieci pójdą do szkoły, zdobywają tak wiele umiejętności, jednak robią to zupełnie inaczej. Nikt nie sadza dwulatka i nie mówi: teraz będzie lekcja budowania z klocków, liczenia owoców czy mówienia. Wszystko jest spójne z rytmem i tempem rozwoju i podyktowane naturalną aktywnością dziecka. Na takiej edukacji z pierwszych lat życia powinniśmy się wzorować.

 


Czy dzieci chętniej uczą się z Pani książek, czy jednak wolą model nauki w szkole?


Te książki powstały na bazie pomysłów, jakie realizowałam z moimi uczniami w szkole. Dzieci miały z tego ogrom radości. Dlatego z chęcią napisałam książeczki, dzięki którym z takich pomysłów na edukacyjne zabawy może skorzystać znacznie więcej dzieci, niż tylko te, z którymi mogę spotykać się na co dzień. Wiem od rodziców, że dzieci w domu, po zajęciach w szkole czy przedszkolu, bardzo chętnie sięgają po zabawy z moją Matematyką. Ale wiem też od nauczycieli, że proponując te zabawy swoim uczniom, spotykają się z wielkim entuzjazmem. Bardzo dużo komunikatów zwrotnych trafia do mnie. Żaden z nich nie był negatywny. Chyba więc dzieci lubią się uczyć z moimi książeczkami. Dla nich to przede wszystkim zabawa! To my, dorośli, wiemy, że to nauka przez zabawę.

 

Rozmowę przeprowadziła Patrycja Herbut

powrót

Znajdź nas na: